Na Globie

Pełczyńska-Nałęcz odchodzi z rządu. Tusk: mam dwie kandydatki na jej miejsce

Redakcja Na GlobieOceńSkomentuj

·Aktualizacja: piątek, 23 października 2026, 10:45·3 min czytania

f

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz ogłosiła w czwartek 22 października odejście z rządu Donalda Tuska. W piątek 23 października premier w Indiach zapowiedział, że ma dwie kandydatury na stanowisko ministry funduszy i polityki regionalnej.

Aktualizacja

  • Donald Tusk w Indiach ocenił decyzję Pełczyńskiej-Nałęcz i zapowiedział, że ma dwie kandydatki na jej następczynię; nazwisko poda po powrocie.

Najważniejsze w 30 sekund

  • Pełczyńska-Nałęcz napisała na X, że odchodzi z rządu, bo wartości są dla niej ważniejsze niż stołki.
  • Tusk w Indiach: ma dwie kandydatki na jej miejsce, nazwisko poda po powrocie; ocenił, że odejście nie zmieni koalicji.
  • Nowacka w TVN24 skrytykowała styl pracy Pełczyńskiej-Nałęcz; Interia Biznes szacuje jej możliwe wynagrodzenie na ok. 57,7 tys. zł brutto.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz stoi przy mikrofonach na tle flag Polski i Unii Europejskiej podczas konferencji prasowej, zdjęcie z 2024 roku.
The Chancellery of the Prime Minister of the Republic of Poland
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz 2024. Fot. The Chancellery of the Prime Minister of the Republic of Poland / Wikimedia Commons, licencja CC BY 3.0 pl

Co się stało

W czwartek wieczorem minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz poinformowała w mediach społecznościowych, że odchodzi z rządu. Na portalu X napisała: „Odchodzę z rządu Donalda Tuska, bo wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki”.

Jak podaje Interia Biznes, deklaracja padła po głosowaniu nad projektem dotyczącym zniesienia limitu dwóch kadencji w samorządach. Według WP krok ten wywołał falę komentarzy, zwłaszcza wewnątrz koalicji rządzącej. Jak podaje Bankier, Pełczyńska-Nałęcz dodała też, że partię zostawia w rękach jej założyciela, który odszedł, ale wrócił, czyli Szymona Hołowni.

Zobacz: Lwów: rok UPA i Szuchewycza. Tusk krytykuje, MSZ Ukrainy i Sikorski reagują

Odpowiedź premiera

W piątek Donald Tusk, przebywający z oficjalną wizytą w Indiach, został zapytany o sprawę na briefingu w Bengaluru. Jak relacjonują RMF24 i WP, powiedział: „Myślałem, że zanim odejdzie, to zadzwoni chociaż i powie, że znudziła się tą pracą”. Dodał, że nie będzie się wyzłośliwiał, a współpraca od dłuższego czasu nie była najłatwiejsza, i nie mówił tylko o sobie.

Premier ocenił, że Pełczyńska-Nałęcz jest „politycznie bardzo pogubiona”. Według RMF24 stwierdził też, że to jej indywidualna decyzja i nie sądzi, by miała ona znaczenie dla dalszej pracy koalicji 15 października.

Interia podaje, że Tusk zaznaczył również, iż projekt o dwukadencyjności w samorządach można przegłosować po jego powrocie.

Kto zastąpi ministrę

Zapytany o następcę, premier odpowiedział: „Mam dwie kandydatury. Dwie świetne. Obie to kobiety”. Nie chciał jednak konsultować tego telefonicznie, dlatego nazwisko wybranki ma podać po powrocie do Polski. Na razie nie wiadomo, kim są kandydatki.

Wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, cytowana przez Bankier, oceniła, że odejście „ułatwi pewne procesy”. Jej zdaniem Pełczyńska-Nałęcz od pewnego czasu próbowała być jedną nogą w rządzie, a jedną poza nim.

Reakcje w koalicji

Jak informuje WP, decyzja zaskoczyła także Polskę2050. Szymon Hołownia przyznał, że politycy ugrupowania dowiedzieli się o niej z mediów.

W TVN24 głos zabrała Barbara Nowacka. Według WP powiedziała: „To klasyczna Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, kompletnie poza porządkiem, poza logiką działania politycznego”. Zwróciła uwagę na brak sensu w odejściu zaraz po osiągnięciu własnego celu, czyli utrzymaniu dwukadencyjności w samorządach.

Nowacka zarzuciła Pełczyńskiej-Nałęcz brak umiejętności pracy zespołowej i ocenia, że po jej odejściu będzie mniej konfliktów. Zapytana o ulgę, odparła, że jest jej to „kompletnie obojętne”, a „nie ma ludzi w polityce niezastąpionych”.

Możliwe przyczyny

WP pisze o nieoficjalnych doniesieniach, według których bezpośrednim powodem mogła być decyzja premiera o powołaniu na wicepremiera Andrzeja Domańskiego, a nie Pełczyńskiej-Nałęcz. To informacje niepotwierdzone, a sama zainteresowana uzasadniła krok kwestią wartości.

Nowacka odniosła się do tych spekulacji z rezerwą i wyraziła nadzieję, że tak radykalna decyzja nie wynikała z „fochów” i „niskich pobudek”.

Co z wynagrodzeniem

Interia Biznes wyliczyła, że po odwołaniu Pełczyńskiej-Nałęcz może przysługiwać prawo do dotychczasowego wynagrodzenia przez trzy miesiące, bo funkcję pełniła dłużej niż 12 miesięcy, od 13 grudnia 2023 roku. Przy stawce 19 236,60 zł brutto miesięcznie daje to ok. 57 709,80 zł brutto, bez dodatku stażowego.

Serwis podkreśla, że to szacunek, a nie potwierdzona kwota. Pełczyńska-Nałęcz nie jest posłanką, więc nie odejmuje się wynagrodzenia poselskiego, ale przy gorzej płatnej pracy może przysługiwać tylko wyrównanie. Ustawa mówi o zachowaniu wynagrodzenia, nie o odprawie, a termin wypłat zależy od daty formalnego odwołania.

Dlaczego to ważne?

Rezygnacja liderki Polski 2050 i ministry funduszy i polityki regionalnej jest ważnym wydarzeniem dla koalicji rządzącej. Premier przekonuje, że nie wpłynie ona na dalszą pracę koalicji. Wciąż nie wiadomo, kto przejmie resort ani kiedy nastąpi formalne odwołanie. Na te informacje czekamy.

Jak oceniasz ten artykuł?

Bądź pierwszą osobą, która oceni ten artykuł

Komentarze (0)

0/1500

Nikt jeszcze nie skomentował. Napisz pierwszy komentarz.

Źródła (10)Tekst opracowany przez redakcję Na Globie z pomocą sztucznej inteligencji na podstawie doniesień: Interia Biznes, WP, TVN24, Bankier, RMF24, Onet, Interia.Rozwiń

Data publikacji: piątek, 23 października 2026, 08:30 · aktualizacja: piątek, 23 października 2026, 10:45

Widzisz błąd w tekście? Zgłoś błąd

Obserwuj Na Globie na FacebookuNajważniejsze wiadomości dnia prosto w Twoim kanale

Redakcja Na Globie

Wiadomości z Polski i ze świata

Zobacz wszystkie artykuły

Zobacz również