Na Globie

Ukraiński dron z ładunkiem wybuchowym spadł na Litwie. Wilno: nadleciał od strony Polski

Redakcja Na GlobieOceńSkomentuj

·4 min czytania

f

Dron, który w niedzielę 18 października eksplodował w rejonie poswolskim na północy Litwy, był ukraiński i przenosił ładunek wybuchowy – oświadczył w poniedziałek premier Mindaugas Sinkevičius. Według Wilna maszyna wleciała od strony Polski, czego polskie MON nie potwierdza.

Najważniejsze w 30 sekund

  • Premier Litwy: dron typu FPV był ukraiński, miał ładunek wybuchowy i według Wilna wleciał z Polski. Nikt nie został ranny, uszkodzono auto.
  • MON potwierdza ukraińskie pochodzenie drona, ale nie rozstrzyga kwestii przelotu przez Polskę i zleciło analizę danych radarowych.
  • Ukraina przeprosiła Litwę, tłumacząc incydent rosyjską walką elektroniczną; Wilno i Warszawa dementują wersję o starcie drona z Litwy.
Mindaugas Sinkevičius siedzi przy stole podczas spotkania w Komisji Europejskiej, przed nim tabliczka z nazwiskiem.
Lukasz Kobus
Visit of Mindaugas Sinkevičius, Lithuanian Prime Minister, to the EC (P-070530-00-06). Fot. Lukasz Kobus / Wikimedia Commons, licencja CC BY 4.0

Co się stało na północy Litwy

W niedzielę rano, 18 października, w rejonie poswolskim na północy Litwy eksplodował dron. Jak podaje Bankier, powołując się na PAP, w północnych regionach kraju ogłoszono alarm, a w powietrze poderwano myśliwce NATO. Szczątki znaleziono później w pobliżu wsi Juodžionys.

Fragmenty maszyny uszkodziły przejeżdżający samochód cywilny, ale nikt nie odniósł obrażeń. Według WP części drona leżały przy drodze oraz na polach, z dala od zabudowań.

Zobacz: Alarmy na Litwie i Łotwie: znaleziono prawdopodobne szczątki drona, Wilno wskazuje na Polskę

Ustalenia litewskich władz i chronologia

W poniedziałek 19 października premier Mindaugas Sinkevičius po posiedzeniu Komisji Bezpieczeństwa Narodowego oświadczył, że dron był ukraińską maszyną typu FPV z ładunkiem bojowym. Podkreślił, że nie ma wątpliwości co do tego, iż wleciał od strony Polski, a litewskie urządzenia zarejestrowały ten moment.

Szef Sztabu Obrony Giedrius Premeneckas przedstawił przebieg zdarzeń. Radary po raz pierwszy wykryły obiekt o 5.47 czasu litewskiego (4.47 w Polsce) na terytorium Polski, 30–40 km od granicy z Litwą. Granicę dron przekroczył o 6.02 (5.02 w Polsce). Decyzję o poderwaniu myśliwców NATO podjęto o 6.40 (5.40 w Polsce), jednak piloci nie nawiązali kontaktu wzrokowego z obiektem z powodu złej pogody.

Premeneckas zaznaczył, że zniszczenie celu bez wizualnej identyfikacji mogłoby mieć poważne konsekwencje, a służby działały zgodnie z procedurami. Premier wyjaśnił też, że skoro dron nadleciał od strony sojuszniczej Polski, nie został początkowo automatycznie uznany za zagrożenie, dlatego ostrzeganie mieszkańców różniło się od przypadków obiektów z Białorusi czy obwodu królewieckiego.

Stanowisko Ukrainy i możliwe przyczyny

Rzecznik ukraińskiego MSZ Heorhij Tychyj napisał, że Kijów żałuje incydentu w litewskiej przestrzeni powietrznej. Jak przekazał WP, wskazywał, że zdarzenie mogło być skutkiem rosyjskiej wojny elektronicznej, a dron prawdopodobnie miał uderzyć w cel wojskowy w Rosji. Według Bankiera Kijów poinformował, że podczas ataków na cele w rejonie Petersburga utracił łączność z jednym z dronów.

Litewskie władze uznają za wysoce prawdopodobne, że chodzi o ukraiński dron FP-1, który mógł zboczyć z kursu. Przyczyna samej eksplozji nie została ustalona; wśród scenariuszy wymieniono awarię, wyczerpanie paliwa lub uderzenie w ziemię bądź drzewa.

Polska nie potwierdza przelotu

Polskie MON w niedzielę przekazało, że polskie radary nie potwierdziły przelotu obiektu z Polski na Litwę. Według Bankiera przedstawiciel resortu Janusz Sejmej mówił, że radary nie odnotowały przekroczenia granicy w kierunku Litwy. W poniedziałek MON potwierdziło ukraińskie pochodzenie drona, ale, jak zauważa WP, nie odniosło się do litewskiej relacji o locie od strony Polski.

Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz polecił Dowódcy Operacyjnemu Rodzajów Sił Zbrojnych szczegółową analizę zdarzeń z nocy z 17 na 18 października w rejonie granicy z Litwą i granicy polsko-ukraińskiej. Obejmie ona dane z radarów działających w tej części Polski i w krajach sąsiednich, a prace prowadzone są wspólnie ze stroną litewską. Resort czeka na oficjalne wyniki.

Kosiniak-Kamysz powiedział w Łapanowie, że jest w kontakcie z ministrem obrony Litwy i że badane są różne scenariusze, w tym ten, że był to dron przemytniczy. Dodał, że oczekuje wyjaśnień od wojskowych.

Spór o doniesienia o starcie z Litwy

W niedzielę Polsat News nieoficjalnie, powołując się na źródła w MON, informował, że dron wystartował z terytorium Litwy. Litewski minister obrony Robertas Kaunas nazwał to nieporozumieniem i oświadczył, że Litwa nie udostępnia swojej przestrzeni innym państwom do atakowania sąsiadów.

MON w komunikacie stanowczo zdementowało te doniesienia i zaapelowało o niepowielanie fałszywych spekulacji. Kaunas przypomniał ponadto, że Litwa planuje do końca 2027 roku wdrożyć zintegrowany system nadzoru przestrzeni powietrznej, łączący istniejące systemy monitorowania.

Dlaczego to ważne?

Sprawa dotyczy bezpieczeństwa przestrzeni powietrznej państw NATO i UE oraz tego, czy dron mógł przelecieć nad terytorium Polski niezauważony przez radary. Polskie MON czeka na wyniki analizy wojska, więc spór o trasę lotu pozostaje otwarty. Śledztwo trwa, a ostateczne ustalenia mogą wpłynąć na procedury ostrzegania i monitorowania przestrzeni powietrznej w regionie.

Jak oceniasz ten artykuł?

Bądź pierwszą osobą, która oceni ten artykuł

Komentarze (0)

0/1500

Nikt jeszcze nie skomentował. Napisz pierwszy komentarz.

Źródła (6)Tekst opracowany przez redakcję Na Globie z pomocą sztucznej inteligencji na podstawie doniesień: Bankier, WP, Onet, Interia, RMF24.Rozwiń

Data publikacji: poniedziałek, 19 października 2026, 15:30

Widzisz błąd w tekście? Zgłoś błąd

Obserwuj Na Globie na FacebookuNajważniejsze wiadomości dnia prosto w Twoim kanale

Redakcja Na Globie

Wiadomości z Polski i ze świata

Zobacz wszystkie artykuły

Zobacz również