Na Globie

Prokurator Andrzej Golec wszedł nocą do cudzego mieszkania na Mokotowie. Tłumaczy, że pomylił drzwi

Redakcja Na GlobieOceńSkomentuj

·3 min czytania

f

Według TVN24 prokurator Andrzej Golec wszedł w nocy ze środy na czwartek do obcego mieszkania na warszawskim Mokotowie, gdy lokator brał prysznic. Prokurator mówi, że pomylił drzwi, a policja przyjęła zawiadomienie o przestępstwie.

Najważniejsze w 30 sekund

  • Do zdarzenia doszło ok. godz. 1 w nocy ze środy na czwartek na Mokotowie; lokator wraz z ochroną zatrzymał intruza, a potem przyjechała policja.
  • Badanie alkomatem wykazało ok. 0,63 promila. Prokurator Andrzej Golec mówi, że pomylił drzwi, i przeprasza lokatora.
  • Policja przyjęła zawiadomienie o przestępstwie; pokrzywdzony ma dostarczyć nagrania z kamer, a Golec złożył już zeznania.
Nocą oświetlone okna i balkony bloku mieszkalnego widoczne przez gałęzie drzew.
Patrick von der Wehd
Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Patrick von der Wehd / Unsplash

Co wydarzyło się na Mokotowie

Jak podaje TVN24, do incydentu doszło około godz. 1 w nocy ze środy na czwartek na jednym z osiedli na warszawskim Mokotowie. Lokator brał prysznic, gdy zorientował się, że w mieszkaniu jest obcy mężczyzna, który mu się przygląda. Tak zdarzenie opisała w rozmowie z TVN24 osoba znająca jego przebieg.

Mężczyzna, według relacji w owinięciu ręcznikiem, próbował wyprowadzić nieznajomego z mieszkania. Ten początkowo nie chciał wyjść, ale w końcu opuścił lokal. Lokator szybko się ubrał i pobiegł za nim, a kilka klatek dalej razem z pracownikiem ochrony osiedla go zatrzymał. Informator TVN24 mówi, że prawdopodobnie użyli przy tym gazu pieprzowego.

Zobacz: Kierwiński zapowiada zawiadomienie do prokuratury ws. TV Republika i Tomasza Sakiewicza

Interwencja policji i badanie alkomatem

Chwilę później na miejscu pojawili się policjanci. Według TVN24 zatrzymany tłumaczył najpierw, że szukał mieszkania koleżanki, a potem, że chciał wejść do znajomych. Alkomat wykazał 0,3 mg alkoholu w litrze wydychanego powietrza, czyli ok. 0,63 promila.

Dopiero po badaniu mężczyzna powiedział, że jest czynnym prokuratorem. Nie miał przy sobie dokumentów, bo zostawił je w domu. Jak podaje WP za TVN24, policjanci na bieżąco informowali dyżurnego prokuratora o ustaleniach, a ten polecił przyjąć zawiadomienie o przestępstwie.

Wyjaśnienia prokuratora

Redakcja TVN24 skontaktowała się z Andrzejem Golcem. Powiedział on, że pomylił drzwi mieszkania, które były otwarte. – To nie było wtargnięcie. Nie wchodziłem siłowo, drzwi wejściowe były uchylone – stwierdził. Dodał, że nie zachowywał się agresywnie.

Zdaniem Golca nie ma podstaw do postępowania w sprawie naruszenia miru domowego, czyli prawa do spokojnego korzystania z własnego mieszkania. Jednocześnie powiedział, że w pełni rozumie lokatora i chciałby go bardzo mocno przeprosić. Według relacji złożył już zeznania.

Kim jest Andrzej Golec

Andrzej Golec w przeszłości kierował Prokuraturą Regionalną w Gdańsku, a obecnie pracuje w biurze lustracyjnym Instytutu Pamięci Narodowej. Od 2013 roku zasiadał we władzach stowarzyszenia prokuratorów Ad Vocem, do którego należą współpracownicy byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

Media podają różne szczegóły dotyczące jego roli w stowarzyszeniu. Interia pisze, że był jego prezesem w latach 2024–2026, a WP – że prezesem został w 2024 roku i zrezygnował z funkcji w ostatnich miesiącach. Onet wspomina, że przez pewien czas kierował organizacją.

Tło sprawy

Na Globie pisał w piątek 16 października o innym incydencie z udziałem przedstawiciela wymiaru sprawiedliwości. Chodziło o interwencję policji 8 października na dworcu w Słupsku wobec podróżnego, który według WP jest sędzią Sądu Najwyższego Andrzejem Michałowiczem. Tej informacji nie potwierdzono oficjalnie.

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek nazwał tamto zachowanie niedopuszczalnym i zapowiedział wyjaśnienie sprawy. Materiały o sprawie Golca nie łączą obu zdarzeń ani nie podają reakcji ministra na mokotowski incydent.

Co dalej

Policja przyjęła od pokrzywdzonego zawiadomienie o przestępstwie. Lokator ma dostarczyć nagrania z domowych kamer, które mogą pomóc ustalić przebieg zdarzenia. Materiały nie podają, czy wszczęto postępowanie ani czy komukolwiek postawiono zarzuty.

Wersje stron różnią się w ocenie wejścia do mieszkania: lokator według relacji zobaczył obcego w łazience, a prokurator mówi o pomyłce i uchylonych drzwiach. Ocena prawna należy do organów ścigania.

Dlaczego to ważne?

Sprawa dotyczy czynnego prokuratora, więc interesuje się nią opinia publiczna, a jej ocena prawna zależy od ustaleń organów ścigania. Na razie wiadomo, że zawiadomienie przyjęto, a kluczowe mogą się okazać nagrania z kamer. Czekamy na dalsze decyzje w sprawie i ewentualne zarzuty, o których materiały nie informują.

Jak oceniasz ten artykuł?

Bądź pierwszą osobą, która oceni ten artykuł

Komentarze (0)

0/1500

Nikt jeszcze nie skomentował. Napisz pierwszy komentarz.

Źródła (4)Tekst opracowany przez redakcję Na Globie z pomocą sztucznej inteligencji na podstawie doniesień: Onet, Interia, WP, Wprost.Rozwiń

Data publikacji: poniedziałek, 19 października 2026, 20:31

Widzisz błąd w tekście? Zgłoś błąd

Obserwuj Na Globie na FacebookuNajważniejsze wiadomości dnia prosto w Twoim kanale

Redakcja Na Globie

Wiadomości z Polski i ze świata

Zobacz wszystkie artykuły

Zobacz również